środa, 25 lutego 2015

Kolekcjonuję takie chwile...

Wraz z mężem całe przedpołudnie spędziliśmy z naszymi wnuczkami.
Zaczęliśmy od wypadu do parku zabaw w centrum handlowym. Zaliczyliśmy wszystkie zjeżdżalnie, nawet te największe ! Zabawa w tunelach, wyścigi samochodowe, basen pełen kolorowych piłek i trampolina, (która Helenkę rozbawiła do łez). Jej głośny, wesoły śmiech zwalił mnie z nóg ! I dumna jestem z siebie, bo dałam sobie radę z tym "survivalem". Dwa małe "wulkany energii" w miejscu tysiąca atrakcji to dopiero wyzwanie !
 Potem zakupy zakazanych słodyczy. Każda swoje pchała w miniaturowym wózku do kasy. No, i obowiązkowo kilka przejazdów szklaną windą.
Na koniec był wypad do Bistro na fastfoodowy obiad, bo przecież nie można się obyć bez frytek z ketchupem. Bo my Dziadkowie jesteśmy od tego, żeby sprawiać maluszkom niezdrowe atrakcje.

A na deser dostałam spontanicznego całusa od Emilki z malutkim szeptem do ucha " Babciu, kocham cię !!
Dzisiaj nic nie może przyćmić tego wyznania :-)

Pozdrawiam serdecznie

sobota, 14 lutego 2015

Nie tylko od święta,..

...ale każdego poranka ten napis na tablicy wita mojego męża w kuchni. Nic nie kosztuje, a wywołuje radość. Może dlatego bez protestu zawsze szykuje nam śniadanie ? :-)
Mówmy sobie o uczuciach, sprawiajmy sobie czułości każdego zwykłego dnia. Nie tylko w dniu Świętego Walentego.

Życzę tej prawdziwej i jedynej !

czwartek, 12 lutego 2015

Dzisiaj wszelkie diety...

...odkładamy na bok. Dzisiaj na tłusto. Dzisiaj na słodko. Dzisiaj bez wyrzutów sumienia.
Dzisiaj bez badania poziomu cukru i cholesterolu :-)
Dzisiaj na tak:
 Z konfiturą truskawkową i lekko cytrynowym lukrem.

 Nakładane łyżką z serkiem homo. W posypce z cukru trzcinowego i wanilinowego.

A co ? Jak Tłusty Czwartek to Tłusty Czwartek !

Słodkiego dnia moi mili.

wtorek, 10 lutego 2015

Rozgrzewka przed Tłustym Czwartkiem...

...Racuchy.
Najlepsze prosto z patelni. Lekko oprószone cukrem pudrem.
Przepis pochodzi z książki kucharskiej takiej starej jak ja. Polska Kuchnia.
Niezawodne przepisy.
Ciasto rośnie, a ja w tym czasie przygotowuję owocowy sos.
Z konfitury, syropu i obrzydliwie tłustej śmietany.
 Już pojadłam, żeby nie powiedzieć pożarłam takich gorących, a teraz klikam i stękam.
Do miłego !

czwartek, 5 lutego 2015

Nowe, a stare...

Z cierpliwością i konsekwencją uzupełniam codzienną kuchenną zastawę. Nie mogę sobie odmówić małych zakupów starego fajansu. Lekkie spękania dodają tylko oczekiwanego klimatu w mojej kuchni.



Dziękuję za komentarze. Miło mi, że po tak długiej przerwie nie zapomniałyście o mnie i zaglądacie tutaj.
Pozdrawiam serdecznie